33 dniowe rekolekcje – dzień 19

MUSISZ KOMUŚ SŁUŻYĆ

Zawsze jesteśmy komuś oddani. Czasem nie zdajemy sobie sprawy z tego, że zawsze należymy do kogoś albo do czegoś, do jakiejś sprawy. I to jest wolny wybór każdego z nas. Święty Ludwik wskazuje trzy rodzaje niewoli. Jest niewola naturalna. Słowo Boże mówi: „Do Pana należy ziemia i to, co ją napełnia” (Ps 24,1), czyli wszystko należy do Boga z natury. Jest niewola przymusowa i ona dotyczy złych duchów. One nie chcą służyć Bogu, ale muszą, bo są stworzeniami, są zależne od Niego. Nienawidzą Go, ale muszą Mu służyć. Michaił Bułhakow w Mistrzu i Małgorzacie włożył w usta złego ducha te słowa: „Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąc, wiecznie czyni dobro”. Ze zła, które czynią złe duchy, Bóg jest w stanie wyciągnąć dobro. One nie chcą Mu służyć, ale są do tego przymuszone. Pan Jezus powiedział do siostry Faustyny: „Całe stworzenie, czy chce tego, czy nie, służy Mi”. Wreszcie trzeci rodzaj niewoli to jest niewola dobrowolna. To jest dobrowolne oddanie się Bogu.

Odsłuchaj na YouTube

Dlaczego w ogóle nasze życie jest nierozerwalnie związane z jakimś rodzajem niewoli? Święty Piotr pisał: „Komu kto uległ, temu służy jako niewolnik” (2P 2,19), a Święty Paweł: „Czyż nie wiecie, że jeśli oddajecie samych siebie jako niewolników pod posłuszeństwo, jesteście niewolnikami tego, komu dajecie posłuch: bądź niewolnikami grzechu, co wiedzie do śmierci, bądź posłuszeństwa, co wiedzie do sprawiedliwości?” (Rz 6,16). Widzimy więc, że musimy komuś służyć. Albo służę Bogu i Jego sprawiedliwości i moje życie jest poddane Jemu, albo moje życie jest poddane grzechowi. Jestem więc albo niewolnikiem grzechu albo niewolnikiem Boga. Kiedy zobaczymy, kim jesteśmy w Bożym planie, w raju, to jest sytuacja pierwotnej niewoli miłości. Nam słowo niewola źle się kojarzy, bo rozumiemy je jako zabranie wolności. Ale niewola miłości, którą Bóg dał nam już w raju, polegała na tym, że nikomu nie wolno było nas wydziedziczyć z raju. Człowiek to niestety zrobił sam. To była niewola Ojca: pełnia miłości, pełnia bezpieczeństwa. Od momentu, kiedy wkradł się grzech, sytuacja bardzo się skomplikowała. Zostaliśmy poddani pod niewolę grzechu, pod niewolę kłamstwa, pod niewolę pożądliwości, pychy, własnych ograniczeń związanych z zepsutą naturą, egoizmem.

Ale Bóg przewidział dla nas drogę. Święty Ludwik nazywał Maryję rajem Boga. Maryja jest ucieleśnieniem tej niewoli z raju, ale w sposób o wiele bardziej doskonały. Kiedy przyszedł do Niej anioł, a Ona zgodziła się na plan Boży, powiedziała: „Oto Ja niewolnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1,38). W tekście greckim nie jest napisane „służebnica”, tylko „niewolnica”. Sługa to jest ktoś inny niż niewolnik. Przyjmując sakrament chrztu, wyrzekamy się niewoli grzechu, wyrzekamy się niewoli szatana, wyrzekamy się wszystkiego, co nas sprowadzi do zła. I to czynimy za każdym razem, kiedy odnawiamy przyrzeczenia chrzcielne. Ale nie robimy tego dla samego wyrzeczenia się, tylko po to, żeby głębiej wejść w niewolę Boga, w niewolę, z której nie będzie można nas nikomu wydziedziczyć. I w niewolę, w której będziemy pełnić nie swoją własną wolę, ale wolę Ojca, tak jak Jezus, tak jak Maryja.

Poproś dzisiaj Maryję, żeby uczyła cię służyć Bogu we wszystkim, co się dzisiaj zdarzy. Bądź świadomy, że wszystko zależy od Niego, a ty jesteś Jego niewolnikiem. On chce, żebyś czuł się bezpiecznie, żeby nie wolno było ciebie dotknąć, żeby nie wolno było ciebie skrzywdzić. „Kto was dotyka, dotyka źrenicy mojego oka” (Za 2,12), mówi Bóg. Jesteś dla Niego ważny i On chce się o ciebie troszczyć. Pozwól Mu na to.

Źródło: www.jednoserce.org