33 dniowe rekolekcje – dzień 20

PRZYWILEJ BYCIA W NIEWOLI MARYI

Potrzebujemy właściwie rozumieć, czym tak naprawdę jest niewola. Bo w istocie bycie w niewoli Maryi to wielki przywilej. To relacja, w której Ona sama zaprasza cię, żebyś był Jej własnością, a ona staje się dla ciebie tarczą. W średniowieczu niewola oznaczała, że są ludzie, którzy mają prawo do zamieszkania na danej ziemi i nie wolno było ich wydziedziczyć ani wygnać. Nikt nie mógł tego zrobić. I o taką niewolę chodzi Świętemu Ludwikowi. Stając się niewolnikiem Maryi, stajesz się kimś nie do ruszenia. Ona jest twoją tarczą, Ona jest twoim ubezpieczeniem. Jesteś Nią otoczony. Niewolnicy mieli poczucie bezpieczeństwa, świadomość, że przez pokolenia będą mieszkać na tej ziemi, że przez pokolenia będą bezpieczni, że to jest ich teren, ich miejsce i ich dom. O to chodziło Świętemu Ludwikowi, żeby w Maryi mieć swój dom, żeby zamieszkać w niej na pokolenia. A miłosierdzie Jego z pokolenia na pokolenie (Łk 1,50), jak mówi Słowo Boże. Błogosławieństwo dane przez Boga trwa przez tysiąc pokoleń.

Odsłuchaj na YouTube

My jesteśmy z pokolenia Jezusa i Maryi, my jesteśmy w tym błogosławieństwie. Maryja chce, żebyśmy w Niej zamieszkali. I wtedy staje się przestrzenią naszego życia, przestrzenią naszego oddychania. Dzieje Apostolskie mówią, że Bóg jest pewną przestrzenią, w której żyjemy: „W Bogu żyjemy, poruszamy się i jesteśmy” (Dz 17,28). A Maryja jako ta, która upodobniła się do Boga i sama się Mu udostępniła, staje się taka jak On. Ona chce, żebyśmy w Niej żyli, w Niej się poruszali, żeby Ona była głównym punktem odniesienia dla tego, co robimy, co się dzieje w naszym życiu. Żeby wszystko było skoncentrowane na Niej, żeby Ona była słońcem naszego układu planetarnego, naszego życia. Wszystko kręci się dookoła Niej i Ona wszystkiemu daje światło. Jak Słońce dzięki sile grawitacji trzyma planety na swoich osiach, tak samo Maryja dzięki temu, że się Jej oddajemy, umieszcza wszystkie wydarzenia naszego życia w Bożym planie i pomaga nam go przyjąć. Bo Bóg ma plan na twoje i na moje życie, a Maryja pomaga nam go odczytać i zrozumieć oraz przyjąć jako dobre wszystko to, co się dzieje, tak jak Ona sama to zrobiła. Ona wybiera do tego ciebie, żeby w tobie kształtować podobieństwo do Chrystusa. To jest Jej pragnienie. Chce, żebyśmy mieli serce jak Chrystus, żebyśmy byli Chrystokształtni.

W relacji z Maryją jest jedna waluta. Tą walutą jest wszystko. Wszystko za wszystko. Ty mówisz: jestem cały Twój, Totus Tuus, Ona mówi: jestem cała Twoja, Tota Tua. I wtedy Maryja staje się przestrzenią, w której żyjemy. Święty Ludwik mówił o czterech wymiarach życia z Maryją. Pierwszy wymiar to żyć tak jak Maryja. Podejmować decyzje tak jak Ona, zastanawiać się, jak Maryja by się zachowała w tej sytuacji, chcieć się upodobnić do Niej w decyzjach i w postępowaniu. Drugi to żyć z Maryją, czyli ze świadomością jej obecności, że Ona jest ze mną, prowadzi mnie, towarzyszy mi, nigdy mnie nie opuszcza, czuwa nade mną. Trzeci to modlić się przez Maryję, przez Jej ręce oddawać Bogu różne sprawy. Przez Jej modlitwę się modlić, przez Jej miłość kochać, ufać przez Jej ufność. Czwarty to być w Maryi. To tak jakby siedzieć w akwarium i być otoczonym wodą – tak samo wszędzie dookoła jest Ona. Chodzi o to, żeby Maryja była najbardziej naturalnym środowiskiem, w którym żyjemy.

Futurologowie mówią, że są plany dotyczące rozwoju cywilizacji, polegające na zmianie naszego środowiska naturalnego. Ludzie zawsze żyli w środowisku naturalnym, czyli w świecie materialnym, mieli kontakt z przyrodą, po śladach w lesie umieli odczytać, jakie zwierzę je zostawiło i kiedy tędy biegło. Jednak obecnie są ruchy, które chcą zmienić to środowisko na wirtualne. Żeby świat wirtualny stał się naszym naturalnym środowiskiem, żebyśmy w nim funkcjonowali. Żebym rano, gdy wstaję, patrzył na komórkę, sprawdzał Facebooka, Instagrama, co się dzieje w świecie wirtualnym. Świat wirtualny ma się stać naszym pierwszym, naturalnym środowiskiem. A to jest niebezpieczne. Bo przestrzeń wirtualna jest trochę parodią rzeczywistości duchowej. Jest równoległa do naszej rzeczywistości materialnej. Jest niewidzialna tak samo jak przestrzeń duchowa, tylko że nie ma w niej relacji. Jest pustka, w niej jakieś informacje, ale nie ma relacji. Nie chcę powiedzieć, że to jest wynalazek złego ducha, ale że to może być złemu duchowi bardzo na rękę. Ojcowie pustyni mówili o takim działaniu złego, o demonie tułaczu. Że jest to demon wieczorem i rano kuszący mnichów, którzy żyli na pustelniach z dala od miasta, żeby przed snem, kiedy już się położą, myśleli o tym, co się dzieje w mieście, o życiu ludzi. Zobaczmy, że jest to ten sam sposób myślenia, jak kiedy ludzie zastanawiają się, co inni robią na portalach społecznościowych, co się tam dzieje. Więc nie jestem tu, gdzie jestem, ale gdzieś indziej. I takie myślenie, bycie cały czas gdzieś indziej, grozi mi, gdy moim środowiskiem naturalnym jest przestrzeń wirtualna. Te zmiany dzieją się teraz w naszej kulturze. A Maryja pomaga nam, żebyśmy orientowali się tylko na Nią, Ona jest moją przestrzenią naturalną, przestrzenią mojego życia, funkcjonowania, myślenia, odczuwania i przeżywania siebie w relacji do Boga, tego, co się dzieje w moim życiu. Ona pokazuje mi też sens tego wszystkiego, co się dzieje. Dzięki temu ja umiem to przyjąć jako dobre. Ona, kiedy przyszedł do Niej anioł, powiedziała: „Oto ja, Niewolnica Pańska, niech mi się stanie według słowa Twego” (Łk 1,38). Cokolwiek mi dasz, przyjmę.

Poproś Maryję, żebyś mógł przeżyć dzisiejszy dzień tak jak Jej niewolnik. Nie zważając na siebie, ale tylko na Nią, nie myśląc o swoich odczuciach, nie koncentrując się na swoich zmartwieniach, ale we wszystkim, co jest dla ciebie trudne, przeżywaj dzień z taką świadomością, chciej przeżyć go z Nią. To Ona jest najważniejsza. Nawet jeżeli coś wydaje się trudne, to tu i tak chodzi o Jej chwałę, o to żeby ludzie Ją poznali, żeby Ją pokochali i żebyś ty jak najwierniej mógł Jej służyć, niezależnie od tego, ile cię to kosztuje.

Źródło: www.jednoserce.org