33 dniowe rekolekcje – dzień 27

JESTEŚMY ŚWIĄTYNIĄ

Świątynia jest miejscem, gdzie oddaje się Bogu chwałę, sprawuje kult Boży. Ale jest też obrazem duszy. Ważne więc, żebyśmy patrząc na świątynie, czyli budynki, mieli świadomość, że sami jesteśmy świątynią. Przecież Jezus wcielił się, to znaczy, że zjednoczył się ze mną, że moje ciało jest święte. Święta Tereska mówiła, że Bóg przychodzi w czasie Eucharystii na słowa kapłana chleb staje się Ciałem Chrystusa, ale nie po to, żeby być w złotym tabernakulum, tylko żeby być w naszych sercach. O taką świątynię chodzi. To jest zjednoczenie Jezusa z nami.

Odsłuchaj na YouTube

Kiedy On rozmawiał o świątyni z faryzeuszami, to mówił o świątyni swojego ciała (J 2,13-22). Święty Paweł powie, że ciało jest świątynią Ducha Świętego (1 Kor 6,18). A jeżeli to jest świątynia Ducha Świętego, to nie jest moja świątynia, czyli ja nie należę do siebie. Czasami młodzież pyta mnie: „Proszę księdza, dlaczego palenie papierosów jest grzechem?”. Odpowiadam: „A co byście pomyśleli, gdybym jako ksiądz naznosił tutaj do kościoła drewna i rozpalił ognisko przed ołtarzem?”. „No, że ksiądz jest jakiś nienormalny, po co ksiądz dymi w kościele?” – dziwią się. No właśnie. A moje ciało nie należy do mnie, to jest świątynia Ducha Świętego. To nie jest moja własność. Tutaj nie mogę robić wszystkiego, co chcę.

Świątynia ma bramę, przez którą się wchodzi. Nasze ciało też ma bramy, ma je również nasza dusza. Jest brama oczu, jest brama uszu. To, na co patrzę, to, czego słucham, ma olbrzymie znaczenie dla mojego życia duchowego. Mogę patrzeć na coś, albo słuchać czegoś, co będzie mnie otwierało jeszcze bardziej na grzech. Mogę przebywać w towarzystwie i zdarzą się takie rozmowy, które, pomimo mojego postanowienia, że nie chcę nikogo obgadywać, wciągnął mnie w to. Kto wejdzie między wrony, ten kracze jak one.

W 43 rozdziale Księgi Ezechiela Anioł poprowadził Ezechiela ku bramie skierowanej na wschód. Rozumiejąc Słowo w ten duchowy sposób, pamiętamy, że Maryja przez pierwszych chrześcijan była nazywana bramą wschodu. Jeżeli będziemy dalej czytać ten tekst w kluczu maryjnym, to zobaczymy, że kiedy Chwała Boża weszła przez bramę wschodnią do świątyni, to nawet ziemia, podłoże, które było w świątyni, zaczęło lśnić. Wszystko zaczęło lśnić. Można powiedzieć, że dzieje się też tak z moją duszą, kiedy wchodzi do niej Maryja, bo każda dusza, mówią mistycy, potrafi rozpoznać Jej obecność. W duszy jest więc też pewna szczególna brama dla Maryi. Że kiedy Maryja wchodzi do mojego życia, to wtedy nawet to, co jest ziemią, co jest prochem, co jest słabe, zaczyna lśnić. To, co jest słabe, staje się uświęcone. To jest klucz do całkowitego przemienienia naszego życia, tego, kim jesteśmy, tego, co o nas mówi Słowo Boże, tego, co sobie myślimy.

Pomyśl dzisiaj o sobie jako o świątyni. Zobacz, że twoja świątynia ma bramy. Zwróć uwagę na to, kogo wpuszczasz do świątyni swojego życia, na co patrzysz, kogo czy czego słuchasz, czy to wszystko rzeczywiście jest godne trafić do ciebie. Może trzeba będzie tak jak Jezus wyrzucić kupców ze świątyni, może będzie okazywało się, że czegoś tam nie powinno być. Proś Maryję, żeby ci dzisiaj pokazała Jej oczami, co ty wpuszczasz do świątyni swojego życia.

Źródło: www.jednoserce.org